Information
Name: "Apokryfy Porażki Fletu"
Author: LisMatis
Rating: 7/7
Created at: Fri Jul 08 2022
Strona obiektu bez tła GIF dla czytelności.
Robisz wdech.
Robisz wydech.
Dzisiaj będzie świetny dzień.
Zamknij swoje oczy.
Pomyśl o dzieciństwie.
Pomyśl o tym, gdzie mieszkałeś.
Te wspomnienia rzeczy, które kiedyś były.
Co sobie wyobrażasz?
Dobrze.
Tam jesteś.
Jesteś w swoim dzieciństwie.
Jesteś na podłodze.
Jest zrobiona z trawy.
Ale jest wygodna.
A może po prostu już cię to nie obchodzi.
Otwierasz oczy.
Na górze są niebiosa.
Wiecznie słonecznie.
Idealny rodzaj słońca.
Rodzaj słońca, który sprawia, że stajesz się niewyraźny.
Taki, który sprawia, że czujesz się senny.
Możesz pamiętać wyobrazić sobie leżenie na ciepłej trawie.
Każde indywidualne ostrze dopasowuje się do twojej przestrzeni.
Przytulają cię w swoich zielonych ramionach, jakbyś był ich dzieckiem.
W pewnym sensie można powiedzieć, że tak jest.
Chociaż nic z tego nie ma teraz znaczenia.
Wstajesz.
Być może ekscytująco podskakujesz, podekscytowany tym, co ma nadejść.
A może powoli wstajesz, żałując, że nie możesz leżeć na przyjaznych pastwiskach na zawsze.
Nie ma to znaczenia.
Jesteś tak czy inaczej.
Światła błyszczą w twoich oczach.
Oślepiające.
Ale przyzwyczajasz się do nich, nawet jeśli powoli.
Słońce pojaśniało.
Bardziej intensywnie.
Wyczuwanie przyszłych wydarzeń.
Mówią, że słońce czuwa nad wszystkimi.
Nie jestem do końca pewien, co to znaczy.
Ale myślę, że oni, kimkolwiek oni są, mają rację.
Chyba że tak nie jest.
Chyba że nadejdzie noc.
Chyba że chmury przyjdą, by wyzwolić niebo.
Czy to nie uczyniłoby ich kłamcami?
Nie myśl o tym zbyt dużo.
Poza tym.
Co sobie wyobrażasz?
Może latającą łódź??
Może wielką niebieską kaczkę!
Może m-
To jest głupie.
Nie rozmawiam z tobą.
Mogę coś powiedzieć. Dlaczego nie zrobimy czegoś innego z naszym czasem? Po co, do diabła, zabawiać to „dziecko”, które nie może nawet znieść własnego ciężaru swoich czynów?
Ja.
Nie.
Rozmawiam.
Z.
Tobą.
Okej.
W porządku.
Może wyobrażasz sobie ozdobny flet.
Czekaj, co-
Słyszysz mnie głupcze.
Jesteś niedojrzały. To był żart. Po prostu się denerwowałem. Weź się w garść.
Nie.
Nie zamierzam się "uspokoić".
Teraz.
Podnosisz flet.
Pozwalasz swoim palcom badać jego powierzchnię.
Możesz sobie go wyobrazić jako dyktafon, czarny i z plastiku. Jak ci z czwartej klasy.
A może jest bardziej królewski? Być może jego powierzchnia jest inkrustowana błyszczącymi klejnotami.
A ty mówisz, że jestem tutaj dziecinny. Spójrz na siebie. Jesteś Bogiem. Człowiek nie powinien nawet być w stanie zobaczyć twojej sylwetki bez dostania szału. Jednak jeszcze czujesz potrzebę ratowania grzeszników od ich własnej zagłady. Tworzysz dla nich ten żywy raj — przestrzeń, w której mają pełną kontrolę i mogą robić, co tylko zechcesz. Bóg nie powinien służyć człowiekowi.
Nie pamiętam, abym pytał o twoje zdanie, Esau.
A dlaczego jest sposób na wejście i wyjście flet? Czy zdajesz sobie sprawę, jak głupio brzmisz?
Czy wiesz, co flet sobą reprezentuje?
Nie. Ponieważ nic sobą nie reprezentuje. Bo to flet.
Śmiertelnicy dmuchają w flet. Oddech podtrzymuje życie. Oddają życie, aby usłyszeć tę muzykę.
I…?
Jesteś zbyt normalny, by to zrozumieć.
Kontynuując.
Flet idealnie dopasowuje się do twojego chwytu.
Wsadzasz to do ust.
Nigdy wcześniej nie grałeś na flecie, ale wiesz dokładnie, jak się nim posługiwać.
Więc grasz.
Piosenka, którą słyszałeś wcześniej.
Piosenka, której nie możesz w pełni pojąć.
Słowa Apokryfów…
I to był koniec.
Tak nagle.
Jednak nie możesz powstrzymać się od tęsknoty.
Nikt cię nigdy nie kochał.
I nie ma mowy, że ktokolwiek kiedykolwiek to zrobi.
Ale tutaj.
W tej fałszywej rzeczywistości.
Byłeś kochany.
Pomimo kłótni tych dwojga.
Troszczyli się o ciebie.
Nawet mroczne małe sekrety.
Które wydają się cię tak ostro gryźć.
Nie są niczym więcej niż żenującymi wspomnieniami, o których już dawno zapomniałeś.