SCP-5005 : Latarnia

Information

Name: Latarnia
Author: Terio
Rating: 6/6
Created at: Thu Jul 27 2023

DECYZJĄ RADY NADZORCZEJ

Poniższy plik jest sklasyfikowany Poziomem 4/5005. Nieupoważniony dostęp jest zabroniony.

5005

Specjalne Czynności Przechowawcze

Zdjęcie jednej latarni "palącej się" nad SCP-5005 w dzielnicy Aetherium; przypomina z wyglądu lampę sodową, ale jej mechanizm działania opiera się na taumaturgii niż na konwencjonalnej technologii.

Relacje dyplomatyczne z SCP-5005 są utrzymywane na podstawie Traktatu Saraiskiego. Wyznaczony na stałe badacz ma przez cały czas stacjonować w SCP-5005 i może być powoływany lub odwołany jedynie za zgodą kierownika projektu i dwóch psychologów Fundacji. Inni pracownicy Fundacji mogą uzyskać warunkowy dostęp badawczy do SCP-5005 za zgodą swojego przełożonego. Dostęp do anomalii jest możliwy przez Łuk Scrantona-Meyerbeera w Ośrodku Q46, położonym we Wszechświecie Aadzainskim, w odległych stronach Zachodniej Gromady Gwiazd. Po więcej informacji, skontaktuj się ze swoim pozawymiarowym łącznikiem.

Przypomina się personelowi, że zbyt długie przebywanie w SCP-5005 może stanowić poważne obciążenie emocjonalnie i zaleca się wzięcie pod uwagę swojego stanu zdrowia psychicznego przed zdecydowaniem się odbycia podróży do SCP-5005.

Opis

SCP-5005 to ludzka osada, zlokalizowana 3449 whalonów w stronę Multiwersalnego Wschodu Centralnego Kompasu Rzeczywistości i 87 whalonów od miejsca, w którym typowo materia nie jest w stanie stale istnieć. W konsekwencji jest to najbardziej oddalona osada stworzona przez istotę rozumną i jednocześnie najdalej oddalona materia, jaka istnieje.

SCP-5005 został zbudowany na powierzchni złożonej z ziemistej substancji, która zachowuje się jak żyzna gleba. Pełny obszar tej powierzchni jest nieznany, ponieważ niemożliwa jest długotrwała eksploracja poza zasięgiem światła SCP-5005-1.

SCP-5005-1 to duża biomechaniczna latarnia zawieszona nad SCP-5005. Światło SCP-5005-1 posiada właściwości stabilizujące rzeczywistość w stopniu nieporównywalnym do żadnych innych znanych obiektów, pozwalający materii na stałe istnienie w jego obrębie. Mimo to, efektywność SCP-5005-1 jako źródło oświetlenia jest bardzo ograniczona i zawodna. Przez jego rozmiar i odległość od SCP-5005, emitowane przez obiekt światło w jedynie niewielkim stopniu dociera do osady. Efekt ten jest często porównywany do światła pełni księżyca na Ziemi.

SCP-5005-1 jest zawieszony nad SCP-5005 na dużej wyrastającej wypustce, która wyłania się z jego powierzchni i tworzy łuk nad SCP-5005. Uważa się, że zostało wykonane ze sztucznie utwardzonej i wzmocnionej substancji rozrostowej.

Skład tej substancji jest nieznany. Wielu uczonych zasugerowało powiązanie ze sriskańskim holochromem, który posiada równie niespotykaną strukturę molekularną. Jednakże archeologiczne zapisy ze Sriskii zawierają niewiele informacji i żadne obecnie znane nam sriskańskie technologie nie mogłyby być użyte do stworzenia czegoś podobnego na taką skalę. Mieszkańcy SCP-5005 nazywają tę substancję "mahi loam", słowem bez ustalonego pochodzenia i powiązania z jakąkolwiek kulturą zamieszkującą SCP-5005; dalsze śledztwo w tym temacie jest wymagane.

Poniżej znajduje się ocena innych dowodów anegdotycznych i teorii dotyczących obszaru wokół SCP-5005 autorstwa Dr. Hamisha Franklina, kierownika projektu SCP-5005.

Mimo iż dokumentacja historyczna dotycząca założenia SCP-5005 i jego przeszłości jest stosunkowo obszerna, naukowe zrozumienie natury obszarów otaczających miasto lub jego źródła światła, pozostają nadal zagadką. Z mechanicznych elementów SCP-5005-1 jasno wynika, że jest to syntetyczny twór nieznanej cywilizacji, lecz nie możemy znaleźć nic choćby podobnego do tego. Istnieje kilka — kilka — podobieństw do sriskańskiej technologii w substancji rozrostowej, ale ten typ struktur molekularnych pojawiał się również w wielu wszechświatach w obszarze tej gromady gwiazd i poza nią — u Aadzadów, Harkhretów czy Kharaków. Jednak każdemu z nich brakuje czegokolwiek w stopniu, choć podobnego do zaawansowania SCP-5005-1, zdolnego stworzyć warunki bliskie tym na Ziemi w odmętach nierzeczywistości.

Zostało na ten temat wysunięte wiele teorii. Eksperyment badawczy starego Imperium, neo-oestriańskiej rodzimej ziemi, aadzaińskiej ubojnii koni — jeden biolog wpadł nawet na pomysł, że mogą to być szczątki żabnicokształtnej z gatunku odkrywca harkhetski. Te pomysły są interesujące, jednak pozostają, w najlepszym przypadku jedynie spekulacjami.

Nawet zamieszkująca SCP-5005 ludność nie jest w stanie dać nam żadnych wskazówek. Jakakolwiek starożytna cywilizacja stworzyła go musi być od dawna wymarła. Oczywiście nie możemy wysłać personelu Fundacji poza obszar miasta — to byłoby zbyt niebezpieczne — a większość anegdot od samozwańczych miejskich badaczy mówi tylko o coraz większej ciemności i stopniowym niepokojącym uczuciu wraz oddalaniem się od światła. Większość odkrywców albo została szybko odpłynęło albo zniknęło.

Zachował się tylko jeden reportaż, która utrzymuje nasze zainteresowanie. Mniej więcej sto lat temu pewien szczególnie odważny (lub pijany) poeta postanowił wybrać kierunek i iść w jego stronę tak długo, jak to możliwe. Był na tyle żądny śmierci, że trzymał się swojego postanowienia dłużej niż inni, jednakże ostatecznie zabrakło mu motywacji i w końcu zawrócił.

Wiele kilometrów w oddali spojrzał na swoją rękę, która zaczęła się rozpadać. W panice zaczął rozglądać się po otoczeniu i na horyzoncie zobaczył krótki błysk. Myśląc, że to dom, zaczął pośpiesznie zmierzać w jego kierunku, jednak po przejściu przez spore wzniesienie zdał sobie sprawę, że szedł jednak w zupełnie odmiennym kierunku. Ukazała się przed nim natomiast szklana kula o masywnych proporcjach, w kolorze mleka, osadzona na ziemi. Nikłe światło wyłaniało się spod jej powierzchni.

Jakimś cudem udało mu się wrócić do domu. Niewiele z niego zostało i nie minęło wiele czasu, zanim zmarł. Jednakże jego na wpół obłąkana historia przylgnęła do historii miasta. Dla większości miejscowych pozostaje ona przestrogą skierowaną do tych, którzy powinni rozważyć wybranie się poza zasięg światła.

Poniżej znajduje się seria esejów wprowadzających, które opisują właściwości SCP-5005. Przygotowane zostały przez uczonych i personel Fundacji ze Wszechświata Sol i Wszechświata Sadu, którzy studiowali tę anomalię. Zostały one uzupełnione o logi Fundacji, które dostarczają przykładów omawianych zjawisk.

1. Historia autorstwa Dr. Johannesa Kobolda, Historyka Fundacji Poziomu 3.

SCP-5005 został założony przez Jeana-Antoine'a Delacroixa, uznanego poetę ze Wszechświata Sadu i byłego dragomana w Republice Kijowskiej. Delacroix odkrył miejsce SCP-5005 po rozpadzie jego związku z malarką Emily Woolf ze Strathclyde, co pozostawiło go w stanie skrajnej depresji. Próbując popełnić samobójstwo, wystrzeliwując się w losowym kierunku, w nadziei, że zniknie w niematerii otaczającej multiwersum.

Tak się jednak nie stało, a zamiast tego Delacroix wylądował niedaleko SCP-5005-1. Zaintrygowany lokacją, powrócił do domu, aby następnie wybrać się na serię eksploracji nowo znalezionego miejsca. W 2107 roku założył SCP-5005 i nadał mu nazwę Latarnia, która pozostaje w użyciu po dziś dzień. Intencją stojącą za utworzeniem osady było stworzenie miejsca, które "dałoby dom potępionym, opuszczonym, uciekającym i zagubionym".

Pierwsi mieszkańcy byli jednak niemal w zupełności artystami, pisarzami i intelektualistami z Wszechświata Sadu, co szybko pokrzyżowało plany Delacroixa na stworzenie utopijnego miasta. Ponownie popadł w depresję i zniknął w 2110 roku.

Dalsza imigracja do SCP-5005 miała ten sam schemat, z czego większość populacji miasta składała się z uczonych i profesorów sztuki. Większość innych mieszkańców to ocalali lub ich potomkowie z dwóch najwyższych fal uchodźców, które kiedykolwiek napłynęły do SCP-5005: grupa ocalałych z Neonowego Londynu z 2396 roku i pozostałości Plemion Wielu Stepów w 2419 roku.

Natura upływu czasu w niematerialnym otoczeniu SCP-5005 oznacza, że proces starzenia się różni się znacznie w zależności od osoby. W rezultacie, podczas gdy niektórzy odwiedzający odbyli okres całego ludzkiego życia w czasie 24 godzin, inni nie wykazywali oznak starzenia się przez wiele wieków. Ten fakt pozwolił odnaleźć zdumiewającą ilość źródeł na temat historii SCP-5005. Przykładem tego może być przesłuchanie przeprowadzone z Siergiejem Osmangolu, właścicielem Tawerny Dragoman, który wyemigrował do SCP-5005 w 2109 roku.

Przesłuchujący: Młodsza Badaczka Sofia Ramirez

Lokacja: Tawerna Dragoman

Data: 29.11.2524

<Początek Logu>

Ramirez siedzi w głównym pomieszczeniu tawerny, zajmując stół przy oknie. Włączyła urządzenie rejestrujące i położyła je przed sobą. Wysoki, krzepki mężczyzna z gęstą brodą — Osmanoglu — siedzi naprzeciwko niej. Za oknem można zobaczyć padający śnieg. Za Osmanoglu znajduje się rozpalone ognisko.

Ramirez: Dziękuję, że zgodziłeś się na tę rozmowę, Siergiej.

Osmanoglu: To nie problem. Mam czas. A ty na czas opłacasz czynsz.

Ramirez: Cóż — dobrze… Kiedy pierwszy raz przybyłeś do Latarni?

Osmanoglu: W 2109, jeśli mnie pamięć nie myli. To było dawno temu.

Ramirez: Jak wyglądało wtedy miasto?

Osmanoglu: Było małe. Zimne. Mniej budynków, mniej lamp, mniej śniegu.

Ramirez: Właśnie, chciałam o to zapytać — jakim cudem tutaj pada śnie-

Osmanoglu: Ale było tu wtedy lepiej. Delacroix tu był. Ludzie mówili, że stworzył to miejsce, ale nie rozumiałem nigdy jak ktoś mógłby tak myśleć.

Ramirez: Co masz na myśli?

Osmanoglu: Nie miał energii. Tej iskry. Spędzał cały czas wpatrując się w dal, w ciemność.

Osmangolu wskazuje w stronę okna, ciemność i niemateria jest widoczna na zewnątrz.

Osmanoglu: To miejsce nie było dla nas.

Ramirez: Nie możesz być tego pewien. Gleba jest perfekcyjnie przystosowana do utrzymywania ludzkiej cywilizacji.

Osmanoglu: Nie tworzysz miejsca dla ludzi pod tym czymś, co nad nim wisi. Zbudowałabyś słońce lub gwiazdy, nie blady półksiężyc. To nie miejsce dla ludzi w takiej oddali.

Ramirez: Ale inne cywilizacje były blisko. Sriskanie, Harkhreto-

Osmanoglu: Oni nie byli ludźmi. Nie ta gromada. Nawet jeśli stworzyli to miejsce, w co wątpię, już dawno wymarli. Nie zostało nic poza ich kurzem i ich Lampą.

Ramirez: Więc — co zrobił Delacroix?

Osmanoglu siedzi chwilę w ciszy.

Osmanoglu: Miał dziewczynę, a z czasem zaczęli się kłócić. Więc przybył tutaj, żeby zacząć coś nowego, coś wspaniałego. Jednak jedynymi uraczonymi jego szalonymi projektami byli starzy poeci, wszyscy mówiący o tym, jaką niezwykłą utopię tutaj zbudują. Kolejne społeczeństwo dające prawdziwą wolność, aby uciec od horrorów wielu innych, które wznieśli. Nie chcieli harować i wyjść ze swoich artystycznych baniek, więc były to tylko słowa. Kisili się w tawernach jak ta tutaj. Aż zostałem tylko ja.

Osmanoglu bierze łyk piwa.

Osmanoglu: Jednak Delacroix był mądry. Przewidział to. Pierwszy raz, kiedy go zobaczyłem, był tu już od dwóch lat i absynt dosięgł jego oczu. Ujrzał, iż wszystko co zrobił to stworzenie jeszcze więcej bezsensownego ego. Myślę jednak… że część jego samego kochała nieszczęście, które odczuwał. Napisał tu swoje najlepsze wiersze, każdy tak uważa. O ciemności jako o lustrze i o — innych rzeczach. Czytałaś coś z jego prac?

Ramirez: Nie, jeszcze nie — trudno znaleźć kopie na Sol.

Osmanoglu: To tylko wszechświat stąd! Powinno być łatwo. W Sadzie możesz go znaleźć wszędzie. Tutaj nie aż tak. Ludzie nie lubią go rozpamiętywać.

Ramirez: Dlaczego nie?

Osmanoglu: Bo mówił o prawdach, których poeci nie chcieli słyszeć. I też dlatego, że każdy wie co się z nim stało. Och, są ci, którzy wierzą, że wrócił z powrotem do Sadu, ale każdy prawdziwy Latarnik wie, że wkroczył w ciemność. "Ciemność nie udziela takich prostych odpowiedzi", raczył mówić. Ja tylko poklepałem go po plecach i mówiłem, że jest w porządku i ja… On nie był ułożonym człowiekiem, Sofio. Chciał zniszczyć siebie. A my nie lubimy o tym rozmawiać.

Ramirez: Samobójstwo?

Osmanoglu: Nie, coś więcej niż to. Nie myślę, że chciał umrzeć, skończyć ze wszystkim. Chciał dokonać anihilacji konceptu samego siebie. Przychodził tutaj i zamawiał absynt, raz za razem, patrząc w — w śnieg i próbując wyłonić z niego kształty. I pewnego dnia go już nie było.

Ramirez: Ja… rozumiem.

Osmanoglu: Powinnaś wracać do domu, Sofia. Wrócić do Sol, do swojej Fundacji. To nie jest miejsce dla tych, z którymi wszystko jest w porządku.

Ramirez: Więc dlaczego ty tu jesteś?

Osmanoglu: Ktoś musi zajmować się chorymi. Widziałem jak patrzyłaś się na Kastamonu ze swojego okna.

Ramirez: Nie wiem o czym-

Osmanoglu: Wysoki mężczyzna. Nosił płaszcz. Widziałaś go, czyż nie? Gdy szedł po brukowych schodach. Był dramatopisarzem z Dewastanu. Palił fajki, pisał trzęsącymi się rękoma przy świetle lamp gazowych. Wzniecałem ogień i otrzymywałem ciepło, ale nie było go tu od wielu dni. Wszedł w mrok, ciągnąc jedną nogę po ziemi, wycofując się z innymi jak cicho gwiżdżąca sylwetka. Widziałaś go i nie powiedziałaś nic. Myślę, że jesteś jak on, w pewien sposób.

Ramirez: …Na razie to będzie wszystko.

2. Struktura i Społeczeństwo autorstwa Dr. Harry'ego Granta, Wykładowcy Wschodnich Nauk Multiwersalnych na Kings College London.

SCP-5005 to właściwie grupa pięciu małych dzielnic luźno skupionych wokół centralnego rynku, Wilczego Placu. Trzy z tych dzielnic zostały utworzone przez zróżnicowane grupy, które zamieszkiwały SCP-5005 na przestrzeni wieków i odpowiednio odzwierciedlają ich mentalność; dwie pozostałe zostały utworzone przez grupy uchodźców.

Dzielnicami są:

  • Dzielnica Kijowska lub Wiktoriańska była początkowo centrum miasta i została założona przez Jeana-Antoine'a Delacroixa w 2109 roku. Styl architektoniczny przypomina późny styl dnieprowski, podobny do mieszanki architektury wiktoriańskiej i Imperium Rosyjskiego z wszechświata Sol, jednak z pewnymi udziwnieniami, jak ścisłe przywiązanie do brukowych schodów i regularne rozłożenie lamp gazowych. Namiętny romantyzm założycieli miasta doprowadził do umyślnej dezorganizacji w rozłożeniu dzielnicy. Jest ona często podziwiana za dużo miejsc spotkań i częste publiczne koncerty.

  • Dzielnica Aetherium została stworzona w trakcie Cyberpunkowego Renesansu lat 50. XXIV wieku, jako odpowiedź na horrory Wojny Spalonych Jabłek, które spowodowały masową destrukcję Ziemi we Wszechświecie Sadu. Cyberpunkowy Renesans charakteryzuje się głębokim cynizmem i rozczarowaniem ówczesną polityką, odzwierciedlone w stylu architektonicznym celowo wzorowanym na postindustrialnym rozpadzie i subkulturach internetowych. Dzielnica jest więc bardzo zróżnicowana architektonicznie i słynie z anarchistycznej polityki, której przypisuje się miejską i społeczną rewitalizację całej osady.

  • Dzielnica Giotto została utworzona przez grupę artystów z wszechświata Sol, którzy w odpowiedzi na Kryzys Nambiański z lat 90. XXIV wieku, żądali radykalnego powrotu premodernizmu jako odpowiedź na "diabelstwa teraźniejszości". Grupa ta, żarliwie sprzeciwiająca się wszelkiemu realizmowi w sztuce, stworzyła dzielnicę jako sposób na powrót do "świata ostrzejszego światła", budując budynki wyłącznie w gotyckiej lub romańskiej architekturze kościelnej i kładąc nacisk na właściwości witraży załamujących światło. Początki tej dzielnicy charakteryzowały się ascetyczną, średniowieczną moralnością, dziś prawie całkowicie nieobecną; współczesna dzielnica znana jest głównie z odbywających się co dwa lata przedstawień religijnych oraz szerokiej gamy działań społecznych i charytatywnych.

  • Dzielnica Neoklasyczna została stworzona przez uchodźców z Neonowego Londynu z początku XXV wieku. Charakteryzuje się XVIII wieczną brytyjską architekturą, wzbogaconą o dużą liczbę zielonych terenów, zamaszystymi łukami i postulatami o chęci utworzenia "utopii". Ta dzielnica została ściśle i rygorystycznie rozplanowana jako idealna społeczność dla elit. Chociaż projekt ten został już dawno porzucony, dzielnica stała się centralnym punktem dla wielu środowisk literackich, a młodzi artyści często uczęszczali na jej salony i festiwale literackie, a wielu mecenasów osiedliło się w dzielnicy.

  • Dzielnica Nomadów została zbudowana przez ocalałe Plemiona Wielu Stepów. Większość struktur stanowią jurty i inne namioty koczownicze, które były używane jako odpowiedniki Wewnętrznej Azji Wszechświata Salome, poza wyjątkiem znajdującej się w centrum dzielnicy manicheańskiej świątyni o szczególnej wartości architektonicznej wybiegającej nawet poza SCP-5005. Dzielnica ta często zajmuje się zakwaterowaniem uchodźców z całego multiwersum, w co angażuje się wielu mieszkańców SCP-5005.

Pomimo wielu różnic historycznych, konflikty i nieporozumienia między dzielnicami są obecnie rzadkie, a mieszkańcy jako całość swobodnie się mieszają. Każda z dzielnic ma swoje własne obrzędy, jednak istnieje jeden główny festiwal obchodzony przez całą populację SCP-5005: "Parada Świec" lub "Charyzmata", odbywająca się raz do roku w czasie porównywalnym do przesilenia zimowego na półkuli północnej Ziemi Wszechświata Sadu. Opis tego festiwalu autorstwa Młodszej Badaczki Ramirez znajduje się poniżej.

Obchody festiwalu zaczynają się gdy wybija godzina 6 rano w Kijowie Wszechświata Sadu, zgodnie z systemem śledzenia czasu ustalonym od założenia SCP-5005. Mieszkańcy ze wszystkich dzielnic zbierają się na centralnym placu, aby uczestniczyć w serii wystąpień akrobatycznych, recytacji wierszy, przedstawień artystycznych i aktów muzycznych.

Lokalni artyści korzystają z tego wydarzenia do promowania i omawiania swoich różnych dzieł, podczas gdy reszta uczestników traktuje je jako formę rozrywki. Warto zaznaczyć, że mimo wielu z prezentowanych dzieł używa otaczającej ciemności jako motywu przewodniego, rzadko można usłyszeć dyskusje na temat ciemności samej w sobie, zarówno na festiwalu jak i poza nim.

Te aktywności trwają przez kilka godzin, podczas gdy właściciele lokalnych tawern zajmują się tradycyjnie przydzielonym im zadaniem: przygotowanie dużego stosu w centrum placu. W rezultacie powstaje gigantyczna struktura, jednak przez obecność mgły i śniegu w SCP-5005, często nie można jej użyć zgodnie z przeznaczeniem stosu. Gdy się tak dzieje, ludność po prostu łączy się, trzymając się za ręce i tańczy wokół struktury, zanim wszyscy powrócą do swoich domów i zaczną gotować wieczorną ucztę.

Gdy jednak uda się rozpalić stos, stoły zostaną ustawione wokół ognia, a na placu odbywa się wspólna uczta. Serwowane potrawy tutaj są mieszanką roślin uprawianych na substancji rozrostowej w SCP-5005, a także importowanej żywności, która stanowi zdecydowaną większość żywności spożywanej w SCP-5005. Można tu znaleźć wiele kijowskich i strathclydzkich przysmaków z Wszechświata Sadów, a także Malted Saloons z Wszechświata Salome, przysmak sprowadzony przez Plemiona do SCP-5005, który zyskał zaskakującą popularność w Latarni.

Po posiłku, ludność wyciąga świece, żeby zapalić je przy pomocy sterty. Zazwyczaj będzie się ona w tym momencie o wiele mniej palić i możliwe będzie podejście do niej. Gdy już zapalą swoje świece, ludność rozchodzi się, każdy w swoją stronę, w kierunku skraju zasięgu światła SCP-5005-1. Ludzie rozdzielają się na bezpiecznym dystansie poza granicami utworzonego przez niego okręgu, trzymając w górze świece i zaczynają śpiewać kilka hymnów jeden za drugim. Hymny na dany rok są wybierane podczas głosowania przeprowadzanego przez radę miasta; w większości pochodzą z Wszechświata Sadu, ale śpiewa się też niektóre pieśni z Sol i Salome. Zazwyczaj odbywa się też rekonstrukcja sriskańskiej pieśni dodanej w wyniku trwającego przekonania, że Sriskanie stworzyli SCP-5005-1.

Śpiew nie jest imponujący, czego możnaby się spodziewać, gdy wykonują go setki ludzi rozprowadzonych na bardzo dużym dystansie z niewielkim doświadczeniem. Obserwujący określają efekt jako oczarowujący; wydaje mi się odzwierciedlać niemal mocno maniakalną obsesję mieszkańców na punkcie motywu światła i ognia, obecnego w tak wielu dziełach artystycznych i ważnego w ich dyskusjach oraz kulturze. Fakt, że tak wielu odbywa podróż, żeby zrozumieć lub zostać zainspirowanym przez niematerialną lokację SCP-5005, jednak zaciekle przyjmować tak znajome motywy ogniska domowego, jest zarówno dziwaczny jak i przerażający.

3. Kultura autorstwa Pierre'a Rachmanioffa, Biegłego w Historii Literatury na Uniwersytecie Starego Kijowa.

Obecność SCP-5005 w kanonie multiwersalnej literatury, sztuki i muzyki jest uważana za bardzo znaczącą. Jego wpływ na Cyberpunkowy Renesans Wszechświata Sadu jest dobrze udokumentowany, podobnie jak znaczenie tego ruchu dla kultury wielu gromad wszechświatów. Jednakże mniej znana jest sama skala artystów, którzy żyli lub zostali zainspirowani przez SCP-5005.

W tawernach Dragoman, Firefall i Stara Sriska uformowało się wiele znaczących środowisk literackich. Znany poeta z XXII wieku, Fernand Borges, zainspirowany SCP-5005 napisał swój słynny poemat "Ognisko Baudelaire'a", próbujący przedstawić zwykłe życie mieszkańców miasta jako epopeję na dużą skalę w sposób podobny jak utwór Ulisses. Uważa się, że powieści historyczne Marthy Vintage, wszystkie dotyczące sriskańskich i harkhetskich rodów osiedlających się na obrzeżach kosmosu, zostały zainspirowane jej pobytem w Firefall. Najsłynniejszym literackim mieszkańcem jest jednak Delacroix, którego wpływ na twórczość pisarską całego Zachodniego Sektora Uniwersalnego jest niemożliwy do oszacowania.

Unikalny efekt "księżycowego światła" SCP-5005-1 i poczucie wspólnoty w osadzie były wielokrotnie przedstawiane w sztukach wizualnych. Franco-salomińscy malarze Claude Karakorum, Mohammed Watteau i Fransisco de Shiraz przybyli do SCP-5005 i zainspirowali się nim, przez co obraz Karakoruma "Sypialnia Delacroixa" jest jednym z najbardziej znanych dzieł sztuki Sektora Zachodniego. Wpływ muzyczny jest mniej widoczny, ale miasto odwiedziło wielu znanych kompozytorów. Symfonia "Charyzmata" Mariusa Konigsberga i heptet "Wiwat i Mróz" zostały skomponowane podczas jego pobytu w SCP-5005.

Warto zauważyć, że prace osób tymczasowo odwiedzających SCP-5005 lub niedawno przybyłych imigrantów niemal zawsze koncentrują się na sprawach niezwiązanych z osadą, podczas gdy prace stałych mieszkańców często skupiają się na społeczności, świetle i przyjemnościach zmysłowych. Wysunięto różne wyjaśnienia tej rozbieżności w tematyce prac. Wielu odwiedzających miasto twierdziło, że przybyli do SCP-5005 w głównej mierze po to, aby zobaczyć niematerię i że wszystko inne jest po prostu rozpraszające, zniechęcając do właściwego zbadania "tajemnicy" tego miejsca. Stali mieszkańcy często mówią o bezcelowości badania niematerii lub wierzą, że celem SCP-5005 jest działanie jako latarnia morska pośród nieistnienia. Niewyjaśnione warunki pogodowe w osadzie nigdy nie są poruszane (z jednym wyjątkiem omówionym w poniższym eseju Dr. Franklina).

Poniżej zamieszczono przesłuchanie Juana Lumiere'a — słynnego poety z Wszechświata Sol, który osiedlił się na stałe w mieście w 2276 roku — przeprowadzone przez Badaczkę Ramirez. Zostało tutaj umieszczone, aby przedstawić perspektywę wieloletnich mieszkańców SCP-5005.

Przesłuchujący: Młodsza Badaczka Sofia Ramirez

Lokacja: Na zewnątrz Tawerny Firefall

Data: 12.12.2524

<Początek Logu>

Młodsza Badaczka Ramirez idzie szeroką, brukowaną ulicą w kierunku tylnego wejścia do tawerny Firefall. Dookoła widać mgłę, która przesłania resztę ulicy. Można usłyszeć odgłosy zabaw dochodzących z wnętrza Firefall.

Mężczyzna po trzydziestce, ubrany w długie, grube palto, pali cygaro przed wejściem. Ramierez podchodzi do niego.

Ramirez: Dzie-dzień dobry? Juan Lumiere?

Lumiere: We własnej osobie. Ty pewno jesteś tą dziewczyną z Fundacji, czyż nie? Zatrzymujesz się w Dragonman?

Ramirez: Zgadza się, Młodsza Badaczka Sofia Ramirez.

Lumiere: Urocze imię. Mogę jedynie założyć, biorąc pod uwagę to urządzenie do nagrywania na twoim ramieniu, że przyszłaś zamienić ze mną słówko.

Ramirez: Jeśli moglibyśmy wejść do śro-

Lumiere: Wolę zostać tutaj. Jest tu jasno i przyjemnie. Poczekam aż przygaśnie ogień, a towarzystwo zrobi się bardziej stosowne. Dajmy młodym się bawić.

Ramirez: Ile masz lat?

Lumiere: Dwieście siedemdziesiąt osiem. Nie wyglądam na tyle, co nie? Zalety tego miasta. Zestarzałem się 6 lat w czasie, który tu spędziłem, jeśli dobrze liczę. Jednak nikt nie przychodzi tu po życie wieczne.

Ramirez: Zastanawiałam się nad tym.

Lumiere: To dlatego, że nie wydaje się jakby tak miało być. Nie czujesz, że żyjesz dłużej, a jedynie że te wszystkie lata są bardziej odległe od siebie. Jak skóra rozciągnięta na bębnie. Nigdy nie rozwiniesz się wystarczająco.

Ramirez: Za to twoje zdolności pisarskie owszem.

Lumiere: Nie sądziłem, że ktokolwiek z Sol o mnie w ogóle słyszał.

Ramirez: Więc — cóż, jeśli mam być szczera, to właśnie twoje dzieła przyciągnęły mnie tu w pierwszej kolejności. Jesteś nadzwyczajny. Twoje nowsze dzieła mówią o ogniu i świetle, ale ze znacznie większym wyrafinowaniem niż te większości innych stałych bywalców.

Lumiere: Więc wolisz te nowsze?

Ramirez:Bardzo — Bardzo mi się podobają.

Lumiere: Ale nie tak bardzo jak te starsze.

Lumiere wzdycha i zgasza swoje cygaro.

Lumiere: Wszyscy wolą te starsze. Nie rozumieją dlaczego ktoś przybył do Latarni tylko po to, żeby pisać o tym co się dzieje w ich własnym życiu. Dla nich, z ich kijowskich salonów, to miejsce jest tylko nieodkrytym terytorium, zagadką nad zagadkami, granicą wszelkiego stworzenia. Chcą czegoś dzikiego, nie czegoś przyziemnego.

Ramirez: Czy to nie normalne?

Lumiere mruży oczy, wkładając ręce do kieszeni swojego płaszcza.

Lumiere: Czy zdarza ci się pisać, choćby trochę? Tworzyć coś?

Ramirez: Ja — gram trochę na skrzypcach. Piszę trochę rzeczy w wolnym czasie.

Lumiere: Ale nie po to tu przybyłaś. Przybyłaś tu rozwiązywać jego tajemnice.

Ramirez: Ma ich tak wiele.

Lumiere: Trafiłaś pod zły adres, dziewczyno. Niczego nie rozwiążesz. Powinnaś wejść do środka.

Ramirez: Dziękuję. Nie przyszłam tu imprezować.

Lumiere: I tu popełniasz błąd. Widziałem tak wielu przybywających tutaj jak ty. Czytałaś Delacroixa?

Ramirez: Ostatnio udało mi się nabyć kopię, ale nie przeczytałam za dużo.

Lumiere: Jego ostatni wiersz, lekko niezrozumiany, ale udziela choć trochę wglądu na to miejsce. Jest dość toporny, stanowiąc wręcz regresję względem utworów młodzieńczych, ale jednak naprawdę rzuca światło na młodych przybywających tutaj, pełnych opium i marzeń. Myślisz, że ludzie przybywają tutaj, żeby zobaczyć ciemność? Przybywają tutaj bo myślą, że to powinni zrobić. Myślą, że inspiracja składa się z rzeczy obcych, nadnaturalnych, głębi ludzkiej duszy, pustoszących pasji ich lat. Tak jednak nie jest. Inspiracja to kurz na boazerii i zapach jęczmienia, ciepło serc, te-

Ramirez: Poza miastem jest niekończąca się ciemność, nad nami światło, które nie powinno istnieć. Dlaczego miałabym tu być, żeby zgrywać głupka? To miasto nie powinno nawet istnie-

Lumiere: Miało istnieć od początków. To miejsce było nieuniknione.

Ramirez: O czym ty w ogóle mówisz?

Lumiere: Dlaczego nie pomogłaś Kastomonu?

Następuje chwila ciszy, która trwa kilka sekund.

Lumiere: Pijesz tyle samo ile ja i inni. Jednak ty pijesz lodowaty gin w ciszy swojego pokoju. Spędzasz godziny na łamigłówkach, pisaniu i przepracowywaniu się. Widzę cię w twoim oknie, patrzącą w noc. Obserwowałaś, gdy Kastomonu po prostu wszedł w noc, ponieważ czułaś to samo co on.

Ramirez: Dla-dlaczego ty -

Lumiere: Bo widziałem cię wcześniej, tysiące razy. Artysta upadający na swój pędzel jak na miecz. Pisarz, który widzi Boga w ziarnie ciemności. Czasem ich powstrzymuję, ale najczęściej mnie tylko ignorują. Mądrości młodzieńcze i inne takie. Pewnego pogodnego dnia wejdą w ciemność, w przestrzeń wybrzmiewającą echem zmieszanych tajemnic. Nigdy nie rozumiejąc, że zbudowaliśmy to miejsce jako latarnię przeciwko niej, przeciwko nieuniknionemu westchnieniu wobec prowokacji nocy.

Lumiere zapina guziki w swojej kurtce i zaczyna odchodzić.

Ramirez: Gdzie idziesz? Jeszcze nie skończyliśmy!

Lumiere: Idź w stronę ognia, Młodsza Badaczko Sofio Ramirez. Znajdź sobie krótsze imię. Bo szybko nauczysz się w ten czy inny sposób, że nie ma tutaj nic.

Lumiere schodzi ulicą w dół, znikając we mgle, gwiżdżąc walc "Nad pięknym modrym Dunajem". Ramirez spogląda za nim przez kilka sekund, po czym wyłącza kamerę.

4. Wpływ Psychologiczny autorstwa Dr. Hansa Freiburga, Psychologa Fundacji Poziomu 3.

Emocjonalny i psychologiczny wpływ SCP-5005 na dużą część jego mieszkańców jest szczególnie godny uwagi. W mieście odnotowuje się co najmniej 14 zaginięć w ciągu roku. Szeroko zakrojone dochodzenia prowadzone przez lokalne organy ścigania i badaczy Fundacji wykazały, że były to prawie wyłącznie samobójstwa.

Przyczyny takiego wskaźnika zniknięć w mieście wielkości SCP-5005, przy ogólnie wysokim standardzie życia, nie są do końca wyjaśnione. Rozważano psychologiczne skutki braku światła słonecznego lub stosunkowo mało zróżnicowanej diety, podobnie jak samo niebezpieczeństwo związane z nieprzewidywalnym źródłem światła, ale najciekawszym faktem jest to, że przytłaczająca większość zaginięć dotyczy artystów, pisarzy, a zwłaszcza naukowców, którzy mieszkali w mieście przez okres krótszy niż rok.

Mieszkańcy ci często wykazują podobne wzorce zachowań w ciągu kilku tygodni poprzedzających ich zniknięcie: obsesję na punkcie niematerii otaczającej miasto, rosnące uzależnienie od narkotyków oraz znacznie zwiększoną wydajność, ale obniżoną jakość pracy. Wielu mieszkańców miasta podejmowało próby pomocy takim osobom, ale nie przynosiły one efektu; osoby dotknięte tą chorobą stają się coraz bardziej odizolowane i agresywne w stosunku do innych.

Wiadomo, że 4 pracowników Fundacji zaginęło w SCP-5005 od czasu zawarcia Traktatu Saraiskiego, a wszyscy najwyraźniej popełnili samobójstwo poprzez wejście w niematerię. Chociaż jest to powód do niepokoju dla personelu Fundacji, nieunikniona ograniczona natura opieki psychiatrycznej świadczonej przez Fundację oznacza, że jest to problem trudny do rozwiązania.

Jako przykład typowych obaw zgłaszanych jednostce psychiatrycznej Fundacji, poniżej znajduje się fragment raportu Dyrektora Franklina z kontroli Młodszej Badaczki Ramirez z grudnia 2524 roku.

Po posiłku Dr Ramirez zabrała mnie do swojego pokoju, aby pokazać mi niektóre z jej wstępnych ustaleń. W tym momencie zauważyłem kilka rzeczy, które mnie zaniepokoiły. Ponieważ znałem Dr Ramirez od kilku lat, zauważyłem, że jej głos był wyraźnie bardziej napięty niż zwykle. Wydawała się również zdenerwowana i nadmiernie się pociła. Parę razy wydawało mi się, że wyczuwam zapach alkoholu w jej oddechu.

Jej "pokój" okazał się być pojedynczą, tanią izbą na najwyższym piętrze tawerny. Nie było tam ogrzewania ani światła, a okno wychodziło na dzielnicę Giotto. Zapytałem ją, dlaczego wybrała ten pokój, skoro przyznaliśmy jej wysoki przydział; odpowiedziała, że pokoje na niższych piętrach były "zbyt głośne", a ona potrzebowała ciszy do pracy. W tamtym czasie uznałem to za przekonujące — tawerny w SCP-5005 nie są znane z tego, że są spokojnymi miejscami — ale po dalszym zastanowieniu przypomniałem sobie, że dwóch poprzednich badaczy przydzielonych do SCP-5005, Kobold i MacBride, podobnie zmieniło swoje zakwaterowanie. Obaj zostali odwołani ze swojego przydziału do anomalii jak i również rozwinęli przekonanie, że wyższy pokój przybliży ich do "źródła" niematerii w mieście, co było osobliwym nienaukowym przesądem.

Zauważyłem również, że chociaż sypialnia wydawała się być w uporządkowanym stanie, na wielu powierzchniach widoczny był kurz oraz dość łatwo można było zauważyć, że pokój był intensywnie sprzątany w bardzo krótkim czasie. Łóżko nie wyglądało, jakby ktoś w nim spał. Na półkach leżało kilka książek, również pokrytych kurzem. Jedynie poezja Delacroixa i dwie powieści Lumiere wyglądały na przeczytane. Na kominku stała do połowy opróżniona butelka ginu, którą Ramirez szybko zauważyła i wyrzuciła do kosza, próbując w ten sposób ukryć jej obecność.

Jej notatki — pisane ręcznie — były zaskakująco surowe. Wydawało się, że używa swojego digitopa tylko do przesyłania nam danych. Chaotyczna organizacja w pewnym stopniu tłumaczyła obniżoną jakość jej pracy, ale dziwne załamania w tonie zapisów i brak profesjonalizmu w przesłuchaniach wciąż wymagały dodatkowe wyjaśnienia. W tym momencie żałowałem, że pozwoliłem innym projektom odciągnąć moją uwagę od SCP-5005. Wysłałem tu Sofię ze względu na jej odporność mentalną i niezawodność, myśląc, że mogę zostawić badanie miasta w bezpiecznych rękach. Stało się jednak jasne, że wpływ tego miejsca na ludzką psychikę nie jest tak łatwy do przewidzenia.

Zadałem kilka ogólnych pytań na temat jej życia tutaj — czy wtopiła się w tłum czy podoba jej się lokalna kultura — i nie trzeba było długo czekać, aż zaczęła panikować i okazywać urazę z powodu mojej obecności. Otwarcie kpiła z mieszkańców miasta za to, że są "prostakami", uważając, że ich tradycje kulturowe są "bezwartościowe" w kontekście tego, co ich otacza. Ubolewała nad ich brakiem zaciekawienia SCP-5005-1, przestrzenią i otaczającą niematerią. Ku mojemu zaskoczeniu, wykazywała również niewielkie zainteresowanie dziełami Lumiere'a, które wcześniej były jej pasją i aktywnie lekceważyła Delacroixa, nazywając jego ostatni wiersz "bezwartościowym, nierozumiejącym niczego gównem".

Prawdziwa istota jej zainteresowań szybko stała się oczywista. Opracowała model, oparty na kątach padania światła SCP-5005-1, aby znaleźć miejsce, w którym dziwaczne prawa fizyki pozwoliłyby komuś zobaczyć całą przestrzeń, na której spoczywa SCP-5005. Przeprowadziła niezwykłą ilość badań, wskazując dokładnie tę domniemaną lokalizację i projektując pojazd, który jej zdaniem mógłby bezpiecznie transportować ludzi do i z tego miejsca. To było szaleństwo i powiedziałem jej dokładnie to samo. Ta "lokalizacja" była tak daleko, że żaden pojazd, nawet dobrze zaprojektowany, nie byłby w stanie utrzymać pasażerów przy życiu podczas podróży powrotnej. Nie chciała tego słuchać i stało się jasne, że nie życzy sobie już mojej obecności.

Nie powiedziałem jej o moim zamiarze odwołania jej, obawiając się, że może to jeszcze bardziej zaszkodzić jej stanowi psychicznemu. Mimo to moim jednoznacznym zaleceniem jest jak najszybsze zastąpienie jej na stanowisku. Chociaż w samym SCP-5005 pozostało niewiele do dalszego zbadania, to wciąż nie rozumiemy w pełni miasta, jego tajemnic, dziwnego uroku dla artystów i pisarzy czy niuansów lokalnej kultury. Nie jest to łatwe zadanie i wymaga znacznie więcej uwagi niż do tej pory.

5. Przyszłe Badania autorstwa Dyrektora Hamisha Franklina.

Wynikiem tych licznych aspektów SCP-5005 jest to, że Fundacja ma wiele potencjalnych kierunków dalszych badań. Podczas gdy kulturowe i społeczne aspekty miasta pozostają ważne (a ich związek z otoczeniem w szczególności pozostaje niezbadanym obszarem), to kwestie natury fizycznej stanowią najwyższy priorytet: tożsamość twórców SCP-5005-1 i ich powody stworzenia obiektu, jego mechaniczne działanie oraz natura przestrzeni otaczającej miasto.

Ostatnią godną uwagi anomalią są nietypowe warunki pogodowe panujące w mieście. Jako że we Wszechświecie Sadu nie występują obfite opady śniegu i mgły, zjawiska te były często uważane za jedną z kluczowych atrakcji dla pierwszych osadników. Aczkolwiek jej pochodzenie i źródło są całkowicie nieznane i powstało bardzo niewiele wiarygodnych teorii, które mogłyby je wyjaśnić. Pochodzący gdzieś z miejsca powyżej SCP-5005-1, śnieg pada na tyle regularnie, że miasto jest stale pokryte cienką jego warstwą. Źródło mgły jest również niejasne, ale w obu przypadkach warunki pogodowe wydają się być identyczne z tymi występującymi we Wszechświecie Sol i innych podobnych wszechświatach.

Związanym z tym zagadnieniem jest niemal całkowity brak wzmianek na temat tych zjawisk w jakichkolwiek dziełach literackich czy artystycznych. Badacze zauważyli, że mieszkańcy miasta rzadko dyskutują na ten temat, często zachowując się lekceważąco lub strachliwie, gdy jest on poruszany. Sami badacze otwarcie stwierdzili po opuszczeniu miasta, że pogoda sprawiła, że czuli się "niepewnie" lub "zagubieni". Szeroko zakrojone testy wykluczyły możliwość wystąpienia jakichkolwiek efektów zagrożenia memetycznego lub poznawczego.

Jak wspomniano powyżej, jedynym znanym dziełem literackim poruszającym tę tematykę jest ostatni wiersz Jeana-Antoine'a Delacroixa, założyciela SCP-5005. Jest on napisany w znacznie bardziej modernistycznym stylu niż inne prace jego autorstwa i nie wykazuje takiego samego mistrzostwa technicznego. Można to częściowo wyjaśnić faktem, że jest to niedokończone dzieło, znalezione na biurku Delacroixa rankiem po jego zniknięciu. Całość utworu została zamieszczona poniżej.

Zimno przecina się przez górę,
Na której cię pochowałem. Woda morska
Szepcze, płynąc kanałami z prochu
wzdłuż których biegłeś, śmiejąc się,
A ta sztuczna mina przekrzywiła się z goryczy.

Tutaj, gdzie ludzkie oko już nie sięga,
Patrzę w lustro ciemności;
To lustro, które żłobi dewastacje w mych kościach,
Tak właśnie ukazuje jak rozpada się świat
Widać w nim zepsute, lśniące krzesło,
Widać w nim marzenia głodujących artystów
Pracujących monotonnie w opium
Lub gotujących się powoli w bólu.
Porzucając pułapki tego świata,
W których zostaje tylko cisza, miękka i zimna pogarda.

Serca i pieśni, które krwawią nikłym światłem,
Przyciągnęły do ognia tych, którzy trzymają się razem,
Zachwycający jest ich prostacki strach
Wybrzmiewający przed szczypcami wiwat. Kroczę,
Sylwetka w starych lamentach mgły,
Z dala od tych bliźniaczych powieści
I w śnieg, w ziemię,
Nie zważając na słowa wrogów,
Czy na frazesy przyjaciół.

Śnieg udziela bzdur, złożoności, monotonii,
Noc nie udziela tak prostych odpowiedzi.

Dodatek 1

W dniu 31.12.2524 roku, Młodsza Badaczka Ramirez zniknęła ze swojego mieszkania w tawernie Dragoman. Poszukiwania przeprowadzone przez mieszkańców miasta oraz personel Fundacji doprowadziły jedynie do odnalezienia śladów na śniegu, kierujących się w stronę obrzeży miasta.

Wieczorem 01.01.2525 roku odebrano sygnał z tymczasowej stacji monitorującej umieszczonej w SCP-5005. Była to transmisja nagrania wideo z kamery naramiennej Młodszej Badaczki Ramirez z wnętrza otaczającej miasto niematerii. Analiza nagrania wykazała, że zostało ono przesłane kilka godzin wcześniej z miejsca wspominanego w jej rozmowie z Dyrektorem Franklinem. Chociaż teoretycznie możliwe jest, aby odbyła tę podróż samodzielnie, to zanim dotarłaby na wyznaczone miejsce, byłaby bliska śmierci (co wyraźnie widać na nagraniu).

Poniżej znajduje się transkrypcja tego nagrania.

<Początek Logu>

Nagranie przedstawia niematerię; ukazując zupełnie czarny obraz. Można usłyszeć kasłanie.

Ramirez: Mówiłam ci… Hamish, mówiłam ci. Stałeś tam i byłeś w błędzie, a ja miałam rację i… i…

Przez kilka sekund słychać ciężkie dyszenie.

Ramirez: Ale nie zgadłbyś, nigdy nie zgadłbyś…

Kamera obraca się. W oddali widać SCP-5005 pod SCP-5005-1. Światło SCP-5005-1 załamuje się w niematerii, ukazując całą przestrzeń.

Widoczne są zwłoki ogromnej harkhetskiej żabnicokształtnej. Większość jej ciała została zniszczona przez niematerię, ale jej szczęka jest wyraźnie widoczna. SCP-5005-1 stanowi narząd świetlny ryby, służący jako "przynęta" do przyciągania do siebie zdobyczy. Widoczne są również jej oczy, posiadające mlecznobiały kolor typowy dla żabnicokształtnych.

Przez około trzydzieści sekund słychać histeryczny śmiech Ramirez, który zostaje przerwany przez kaszel; przed kamerą widać unoszącą się krew.

Ramirez: To już koniec, czyż nie? Pociąg zajechał na ostatnią stację. Układanka została ułożona. To były tylko jebane gnijące zwłoki harkhetskich odkrywców.

Następuje chwila ciszy, po której słychać szlochanie.

Ramirez: Zastanawiam się, czy tutaj zginęli. Czy może uciekli albo znaleźli coś lepszego tutaj. Zastanawiam się czy… czy…

Przez następne 12 minut słychać dalsze szlochanie, po czym dźwięk całkowicie ustaje. Mgła i śnieg są widoczne z boków kamery, stopniowo przesłaniając jej obraz, aż nie widać już nic. Obraz z nagrania urywa się.

Ramirez: (szeptem) Noc nie udziela tak prostych odpowiedzi.

Nagranie audio urywa się.


Unless otherwise stated, the content of this page is licensed under Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License.